Śledztwo w tej tajemniczej sprawie prowadzi szeryf Gavin 0'Neal, równieŜ

141
— Och, papo! — błagała, a był to krzyk z głębi serca. —
Hughes wyglądał na czterdziestkę z okładem, był przysadzisty, z
- Więc co teraz zrobimy?
- Popsułaś coś - rzucił oskarżycielsko.
kobietą? - spytała lekko kpiącym tonem. - Nic z tego.
- Co za głupstwa gadasz! - zdenerwowała się Karolina. - Jak
zatrudniając detektywa, wyrzuciłbyś pieniądze w błoto. Bo szczerze
- Chcesz chyba powiedzieć, że węszyłaś od pewnego czasu.
16.
- Tylko głupcy uważają, że fascynacja erotyczna może trwać wiecznie - rzucił wyzywająco, jakby się podziewał sprzeciwu z jej strony.
dasz mi swoje serce, Shey?
do opuszczenia Erie i powrotu do rodzinnego kraju nie
zrobiło się jej jakoś ciepło na sercu.

Kuchni w Candover Court nie modernizowano od czasu, kiedy powstała. Wiek temu ktoś dobudował tylko ruchomy ruszt w palenisku, ale wciąż wisiała nad nim stara metalowa konstrukcja do zawieszania kotłów i garnków, zaś rożen, i taca do zbierania tłuszczu nadal znajdowały się w tym samym miejscu co przed dwustu laty. Kiedy Clemency skradała się ze świeczką, osłaniając dłonią płomień, widziała przed sobą jedynie żarzące się węgle w palenisku. Nie dostrzegła stojącej obok, zastygłej w bezruchu ciemnej postaci. Podniosła świeczkę i przebiegła ręką po framudze w poszukiwaniu klucza. Dzięki Bogu! Włożyła po cichu klucz do zamka i miała go właśnie przekręcić, gdy ktoś chwycił ją za ramię. Clemency wydała okrzyk przerażenia, lecz natychmiast druga ręka mężczyzny zasłoniła jej usta. W panice upuściła świeczkę i pomieszczenie pogrążyło się w ciemnościach.

tam panował tłok, w końcu to tylko jeden przystanek dalej...
wystawić twarz na tchnienie ciepłego wiatru, wsłuchać się
— Jest pani tego pewna? — zapytał.

mi tylko, co mam zrobić, a ja...

W tej sytuacji, nie mając na względzie poważnych zamiarów, zaprosił do Candover Court pannę Baverstock wraz z bratem. Zawsze czuł do niej sympatię i podziwiał jej zdolność osiągania zamierzonych celów. Uważał ją przy tym za kobietę niezwykle atrakcyjną, więc miesiąc w jej towarzys¬twie wydał mu się nader miłym i obiecującym pomysłem.
Lizzie. Amy też tam była. Spali razem na łóżku najstarszej
się w niej uczucia, naumyślnie zachowując się jak zadufany

- Wszyscy wyszli cało, skarbie. - Matthew zmusił się do

- Mrugnął porozumiewawczo.
Mark rzucił mu pół korony i udał się na poszukiwanie siostry. W środę po południu, gdy wróciła z przejażdżki z lady Heleną, była w paskudnym humorze i bardzo niechętna do podejmowania jakichkolwiek kroków. Mark miał nadzieję, że dzień odpoczynku nieco Orianę uspokoi. Gdy spotkał ją w salonie, przynajmniej z początku nie wydawała się bardziej uległa.
co wzbudziło jej czujność.